Fediverse

Jeśli social media, to tylko niekorporacyjne.

Jestem tutaj, bo chwilowo wolę nie wydawać pieniędzy na hosting. Nie wiem na jak długo starczy mi chęci, żeby cokolwiek tutaj pisać, ale póki co jestem i czuję pewną swobodę - nikt mnie do niczego nie zmusza, nie myślę o tym, że "w tym tygodniu muszę dać jeszcze cztery notki", albo "jak otagować wpis, żeby zgarnąć dużo kliknięć". Wyświetlenia, zasięgi i zyski z reklam to koszmar, który opanował mózgi wszystkim ludziom wypełniającym internet swoimi treściami.

Uciekłem z korporacyjnych social media i nadal wątpię, czy mieszczę się w grupie docelowej (żeby użyć marketingowego określenia) samej tej idei - niespecjalnie chce mi się czytać te miałkie treści, które ludzie z reguły w nich umieszczają, a sam rzadko miewam potrzebę, żeby podzielić się czymkolwiek z innymi. Ale po tym jak usunąłem konto na Twitterze, Facebooku i Instagramie odczuwałem jednak coś na kształt pustki, którą musiałem czymś wypełnić. Słyszałem już wcześniej o Fediverse - pomysł na to, aby połączyć wszystkie kanały komunikacji i ekspresji w jedną metaspołeczność jest całkiem ciekawy (przy założeniu, że social media jako takie są czymś dobrym). Założyłem więc konta tu i ówdzie, poklikałem, zacząłem dodawać treść.

Zobaczymy co z tego wyjdzie.